„Ulga na złe długi” w PIT i CIT – kto tak naprawdę czerpie z niej korzyści?

Od tego roku obowiązuje tzw. ulga na złe długi, która w podatkach PIT i CIT przynosi korzyści jedynie fiskusowi. Eksperci podatkowi twierdzą, że niestety nie pomaga ona podatnikom, którzy mają problemy z uzyskaniem zaległych płatności od kontrahentów, a właśnie to pierwotnie miała na celu ustawa wprowadzająca tę ulgę.

Chodzi tutaj przede wszystkim o obowiązujące od 2013 roku przepisy ustaw o podatkach PIT i CIT, które mają na celu motywowanie firm zwlekających z uregulowaniem należności w terminie. Przedsiębiorca, który nie ureguluje wymagalnych należności, musi po upływie określonego terminu skorygować swoje rozliczenie z Urzędem Skarbowym i wyłączyć dane wydatki z kosztów uzyskania przychodów.

Eksperci twierdzą, że przedsiębiorca, którego faktury nie są opłacone, pomimo zmiany ustawy, nie uzyskują żadnych korzyści z tego tytułu.

Niestety wierzyciel, mimo nieuregulowanych płatności i tak musi włączyć je do swoich przychodów i odprowadzić podatek (jeżeli przełoży się to na dochód).

Według ekspertów nałożono jedynie obowiązek prowadzenia dwóch równoległych ewidencji wynikających z innych terminów dokonywania korekt w podatkach dochodowych i VAT. Ustawa o VAT mówi, że korektę należy przygotować po upływie 150 dni od terminu płatności faktury (ustawodawca nie reguluje, jaki ma być termin płatności). Natomiast przepisy dot. CIT lub PIT mówią o 30 dniach po upływie terminu płatności albo 90 dniach od zaliczenia do kosztów (jeżeli: termin płatności > 60 dni).

Według polskich ekspertów przepisy można poprawić tak, aby przynosiły one więcej korzyści podatnikom. Przede wszystkim należy ujednolicić terminy ulgi na złe długi w podatkach dochodowych i VAT. Regulacje powinny także oddziaływać symetrycznie na obie strony transakcji. Jeżeli przedsiębiorstwo, które nie reguluje swoich należności musi dokonać korekty swojej deklaracji, to takie samo prawo powinien mieć też wierzyciel, który nie uzyskał wymaganej płatności.